Na granicy łez

muz. Piotr Rubik, sł. Andrzej Ozga

 

Teraz, kiedy już się stało, co się stało
Widać, że to od początku szans nie miało.
Będzie lepiej nic nie mówić by nie ranić
Jutro znów i tak będziemy na Pan - Pani.

Jutro przecież będzie każde z nas żałować.
Będzie lepiej teraz wstać i wyjść bez słowa.
Będzie lepiej lecz to nie wystarczy wcale.
Lepiej byłoby stąd uciec jak najdalej.

Lecz wystarczy słowo lub dwa.
Półsłyszalny szept drżących warg,
A uwierzę, że tamten świat zza drzwi
Nie obchodzi mnie już nic.

Lecz wystarczy szept, słowa strzęp,
A uwierzę, że trwa mój sen.
Że poranka brzask go nie spłoszył, nie!
Że w ciąż tli się w nas na dnie.

Lecz wystarczy jeden Twój znak
A uwierzę, że to nie tak.
Że tych parę zdań na granicy łez,
To początek, a nie kres.

Lecz wystarczy szept strzępek słów,
A uwierzę, że kocham znów.
Że dość pustych dni, samotności dość,
Bo znów dla mnie żyje ktoś.

Bo znów dla mnie żyje ktoś.
Bo znów dla mnie żyje ktoś.